środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 1 Cz. I

"Nowy początek końca"


Jastrieb  weź no się przyłóż, jeszcze raz !
Mężczyzna w średnim wieku o krótkich, blond włosach wykrzykiwał komendy raz za razem, osłaniając się przed coraz szybszymi i mocniejszymi ciosami wątłego chłopaczka o rzadkich brunatnych włosach i wyraźnie Rosyjskich rysach twarzy, który atakował z naprzeciwka.  Jastrieb ten dzień z pewnością nie zaliczyłby do najlepszych w swoim wyblakłym życiu. Na każdym kroku, gdziekolwiek by nie był, tego dnia siał niepotrzebnie masę kłopotów.  Przez strugi potu lejące się strumieniami po twarzy przebiła się ledwie, a wręcz niedostrzegalnie maleńka łza. Jak każdy człowiek na jego miejscu,  był zły na samego siebie, za swoje własne, głupie błędy.
- Najpierw wylałem potrawkę w dziale kuchennym – Wycedził przez zęby ostrym basem w stronę przeciwnika, uderzając go szybkim i bezpośrednim prawym sierpowym, trafiając na osłaniającą twarz rękę – Potem po raz kolejny spieprzyłem cholernego Diesla w sektorze mieszkalnym -  wyrzucił z siebie chłopaczyna uderzając tym razem rękę mężczyzny lewym prostym. Mięśnie niemiłosiernie  sprawiały ból od nadmiernego wysiłku.
- A dodatkowo, po raz kolejny spaliłeś się przy Saszy – Dodał przeciwnik Jastrieba, niezauważalnie puszczając do niego oko.
Oczy chłopaka gwałtownie się rozszerzyły. Niczym wilczyca by chronić swoje małe, tak Jastrieb był w gotowości by wręcz zabić mężczyznę. Najwyraźniej ostatnie słowa były punktem zapalnym jego żalu, który trzymał w sobie przez cały dzień . Z całych sił przezwyciężył chęć odpoczynku i wręcz niezauważalnie skierował cios zabandażowaną i krwawiącą ręką w centralny punkt klatki piersiowej, osłonięty jedynie wytartym, białym podkoszulkiem. Niewyobrażalna siła z jaką Jastrieb odepchnął mężczyznę zadziwiła nawet i jego samego.  Mężczyzna upadł na kamienną i zimną posadzkę obszernej Sali treningowej. Powalony facet przez kilka sekund wgapiał się w Jastrieba oniemiałym wzrokiem trzymając się za rzadką Jasną brodę, po czym w jednej sekundzie sala została wypełniona echem jego serdecznego śmiechu.
- I czego się tak ryjesz Wańka, jeśli łaska spytać ? – Zapytał Jastrieb, z trudem utrzymując poważny wyraz twarzy – Poza tym zobaczysz, że jutro po nominacji na Stalkera umówię się z nią – Dodał wypinając przy tym  dumnie gołą klatkę piersiową.
Jastrieb i Wańka byli przyjaciółmi od niepamiętnych czasów. Oboje wychowywali się bez rodziców, czy jakichkolwiek krewnych. Zawsze mogli na sobie polegać w trudnych chwilach, którymi była na przykład jawna dyskryminacja w ich stronę. Nawet w zakonie Asasynów to się zdarza, choć to przeważnie rówieśnicy naigrywali się z ich odmienności, jaką było Rosyjskie pochodzenie, które w nowej erze nie było żadnym prestiżem, przezywając ich „Moskiewskie Sztywniaki”, gdyż jak było wiadomo, Moskwa wciąż pozostawała pod całkowitym panowaniem Zombie. Jednak teraz obaj mężczyźni mieli po osiemnaście lat, wydorośleli i nie obchodziło ich to co myśleli inni. Byli najlepsi w kunszcie Asasyńskim ze swojego rocznika i to dawało im przewagę nad pozostałymi adeptami.
- Jasne, jasne Jastri. Prędzej się umówisz ze sztywnym na przechadzkę po dystrykcie Oliwskim niż zagadasz do Saszki – Stwierdził rozbrajająco Wania i szeroko wyszczerzył lekko spróchniałe zęby, wyciągając przy tym masywną rękę.
Jastrieba przeszedł dreszcz słysząc słowa „Dystrykt Oliwski”. Wiele mówiło się o tym miejscu i to zazwyczaj nie były miłe rzeczy. Niektórzy nawet twierdzili, że przy wspólnych opowieściach Stalkerów wszyscy co do joty wymiotowali, po opisaniu przerażających rzeczy jakie się tam działy. Podobno była placówka muzealna wciąż trzymała się twardo i nie dała się obalić potężnemu wybuchowi, jaki spustoszył na zawsze powojenny świat. Został z niej co prawda ponury szkielet metalowej konstrukcji, ale już nie pełnił roli muzeum…to było legowisko, czegoś co porywało w grupie samotnie wyruszających na patrol stalkerów, pozostawiając jedynie wyczyszczone do czysta kombinezony ochronne. Pieprzone francuskie pieski – Przeszło przez myśl Jastriebowi.  Cóż z plotek wynikało więc, że nie tylko Templariusze są najpaskudniejszymi kreaturami w nowym świecie, a to co tam żyje z pewnością nie należy już do ekosystemu sprzed wybuchu.
Jastrieb nie podniósł Wani do pionu. Rzucił mu zgniecioną butelkę zmętniałej i lekko zielonkawej wody, po czym przysiadł centralnie na środku podłogi, obok przyjaciela. Nikt nie chciał przerwać przyjemnej i błogiej ciszy. Pomimo nieszczęść owego dnia, chłopcy byli szczęśliwi bo właśnie zakończyli ostatni trening przed przystąpieniem do oddziału nowej grupy Stalkerów-Asasynów. Mieli nazajutrz wyprawić się w swoje pierwszą misję poza granice ich powierzchnego dystryktu. W końcu ciszę ciągnącą się w nieskończoność niespodziewanie przerwał cichy dźwięk, który Jastrieb i Wania usłyszeli w tym samym momencie.
- Ty też to słyszałeś ? –  zapytał podekscytowany Jastrieb. Wiedział, że ten dźwięk może oznaczać tylko jedno.
- Tak, najwyraźniej ktoś otworzył pierwszą Hermetyczną zaporę lądu ! – Uradowany Wania wstał szybkim ruchem, nałożył wymiętą Wojskową koszulę, ani trochę nie pasującą do wyblakłych spodni moro z zupełnie innego kompletu, poczym ruszył w stronę uchylonych drzwi Sali. Jastrieb zakłopotany swoim ospałym refleksem ruszył za rosłym mężczyzną. Obje wyskoczyli na dziedziniec Masjafu 2, jedynego ocalałego jak i pokaźnych rozmiarów bunkra sprzed drugiej Wojny Światowej. Nazwa wzięła się nie bez przypadku, ponieważ nosiła dumne imię pierwszej twierdzy Asasynów pochodzących z Syrii, która była wręcz nie do zdobycia pomimo, że wielu (w tym Templariusze) chciało przejąć niezłomny zamek. Nazwa nadana przez starszyznę miała nie tylko podkreślić wyniosłość schronu, ale także zaznaczyć symboliczne znaczenie Masjafu. Jastrieb i Wania wyskoczyli przez drzwi wejściowe. Zastali dziedziniec takim jaki był odkąd tylko pamiętali, tutaj nic się nie zmieniało. Jak co dzień na środku wesoło tańczyły ogniki wśród ogromnego stosu drew. Wokół tego niezwykłego ogniska zawsze siedziały znajome chłopakom od dzieciństwa twarze. Roześmiani ludzie w przeróżnym wieku wciąż potrafili cieszyć się z życia, chociaż nie było ono już takie jak przed katastrofą. Przylegające do odrapanych szarych ścian drewniane stoiska, w środku których znajdowały się po dwa ogromne kotły wypuszczające przyjemnie miłą parę, pełną smakowitych zapachów chętnie zapraszało długie kolejki kobiet, dzieci i mężczyzn w równie przeróżnym wieku. Któreś z maluchów oderwane od trzymającej ręki matki wesoło zaczepiało stojącego w kolejce mężczyznę, ubranego w schludny wojskowy mundur. Urwis ciągnął go za nogawkę kilka razy  zanim facet spojrzał w dół. Widząc małego chłopczyka wyciągnął z kieszeni matowy nabój od „parabellum” i podał go dziecku. Oniemiały z wrażenia chłopiec podskoczył radośnie , ledwie schował nabój w malutką piąstkę i wrócił do mamy pokazując jej swój skarb. Gdzieniegdzie  jeszcze można było dojrzeć, że po kątach szamotało się kilka par wykorzystujących zamieszanie i obściskujące się bez reszty. Jastrieba taki widok zawsze napawał otuchą. Wszyscy ty dla niego byli jak rodzina. Nagle przyjemny obrazek został rozwiany przez kolejne skrzypiące odgłosy. Nagle jak makiem zasiał wszystko ucichło.  Ogromna hermetyczna zapora główna z wysiłkiem i nieznośnie wydała z siebie zgrzytliwe piski. Nikt nie miał zamiaru się odzywać, nawet wesoło rozgadana grupka przy ognisku zmieniła wyrazy twarzy i sposępniała. Pary w kątach również zastygły w swoich niemoralnych pozach. Napięcie w powietrzu gęstniało z każdą sekundą. Wróg czy przyjaciel ? Dobre czy złe nowiny ? A może wszystko naraz ? Wszyscy z niecierpliwością czekali na dalszy rozwój wydarzeń. Mechanizm zapory zaczął  po mało i ociężale pracować, poczym skrzypienie zawiasów osiągnęło zenitu. Zapora zaczęła się powoli przesuwać do środka. Pięciu rosłych mężczyzn z trudem popychało tytanowe drzwi Masjafu przez, które szybkim krokiem wyskoczyło trzech kuśtykających Stalkerów.  Jastriebowi serce podeszło do  gardła, bo nie widział takich strojów od ponad roku.
- Tata – wyszeptał niesłyszalnie chłopiec, zaciskając niespokojnie pięść.

3 komentarze:

  1. Super chce więcej !!!! !!!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super Rozdział ! :-)

    Bardzo mi się podoba początek tej nie zwykłej przygody jaką stworzyłeś lub też tworzysz :-)

    Życzę wszystkiego co najlepsze dla ciebie i przede wszystkim dużo weny ;-)

    Zapraszam o tu: opowiescipolskie.blogspot.com/

    Pozdrawiam :-) .

    OdpowiedzUsuń
  3. || Spam ||
    April to dziewczyna mieszkająca w Londynie,wraz z przyjaciółmi chodzi do wspólnej szkoły.Wszystko było by dobrze,gdyby nie fakt że któregoś dnia,jej chłopak rzuca ją.Rozstanie boli jak każdego z nas. Próbuję pobudzić zazdrość Alexa chodzącego wraz z nią do szkoły,podrywając na jego oczach innych.A nawet idzie z nimi do łóżka tylko po to aby jej ex wiedział co stracił.
    W końcu zapomina już o słodkiej zemście,bawiąc się na imprezach,pijąc nie zliczone ilości alkoholu czy uprawiając sex z przyjacielem.
    Zapraszam do przeczytania i napisania opinii na temat rozdział w komentarzu,a także do zaobserwowania jeśli chcesz być na bieżąco. http://andiamveryhappy.blogspot.com
    Pozdrawiam ~Gabi xo

    OdpowiedzUsuń